Zdzisław Fabiniak


Co mnie łączy??? - No cóż,po 23 pobycie w Przesiece przestałem liczyć.

A zaczęło się bodajże w 1972 lub 1973.Zielona Gospoda to ośrodek wczasowy WSK we Wrocławiu (potem Delta - Hydral).Jak to bywało za tamtych czasów - robotnik po ciężkiej pracy dostawał niedrogo wczasy. Nad Morzem lub w Górach.W góry nikt nie chciał. A ja miałem małego dwuletniego syna. No to w góry, niedaleko,autobus zakładowy - pełny komfort.I urzeczenie: cisza, daleko od szosy, szum Czerwienia pod oknami, woń kwiatów i ziół z okolicznych łąk - teren do zabawy - raj dla dziecka. Czy ktoś pamięta tę kuchnię i jej szefa w Zielonej Gospodzie (nagroda w tyrnieju szachowym - potężna golonka z bukietem warzyw)?? A przewodnika Fredka, z którym droga na Odrodzenie była tylko spacerkiem (jak On umiał opowiadać!!!. I był także KO-wiec Wojtek - szalony człowiek, z którym wyniesienie pianina na ognisko to była pestka.

To był początek.A potem lato - zima - Przesieka.Lato - 2 tygodnie, zima - tydzień (takie były turnusy). Zebranie odpowiedniej paczki kolegów i koleżanek. Z dziećmi,nocnikami, butelkami ze smoczkami. Długo by opowiadać co się działo. Wycieczki po Przesiece, Stare Lipki z niezapomnianą atmosferą, kożuchami na ławach, płytkami na podłodze w sali konsumpcyjno - tanecznej - herbata z rumem. EEEEECHHH. Dwójka moich dzieci zaliczyła po raz pierwszy Chojnik na plecach taty.Ta wycieczka w trakcie każdego pobytu jest obowiązkowa.

A dzisiaj? - conajmniej 2 razy w roku jesteśmy z żoną w Przesiece.Na 2 - 3 dni. Lub tylko na jeden. Wyjeżdżamy 7.00 -w Przesiece ok. 10 (204 km) Z jednego względu.Pomiędzy Podgórzynem a Zieloną Gospodą jest drewniany mostek. Przy mostku duży, prawie płaski kamień.Wystarczy godzinka - posiedzieć, posłuchać szumu Czerwienia - wypić kawkę.Potem niezmiennie pod Złoty Widok.Patrzeć w stronę Śnieżki. Napawać się widokiem.Następnie refleksja - nie chce nam się wracać do domu.Więc nocleg. Teraz, po komercjalizacji Zielonej Gospody (pijackie zabalangowane zjazdy np. strażaków, rozwydrzona banda dzieciaków z kolonii lub zielonej szkoły)nocujemy w Złotym Widoku lub Bałtyku (choć standard w Bałtyku nie przystaje do cen jakie tam funkcjonują).I potem chyc pod Nowe Lipki.Litrowy kufel Namysłowa i kontemplacja widoku oświetlonych Cieplic. I tak do późna.

Obserwującprzez 30 lat zmiany w Przesiece jesteśmy troszkę przybici.Nowobogactwem na pokaz (po kiego te dwa małe luksusowe daczki przy drodze do wodospadu (koło kiosku z lodami)??? A ten "świcok" na ostatnim zakręcie przed Lipkami??? - i można tak wiele, wiele.Ale takie są skutki postępu. Niemniej wracamy naładowani energią. Energią z gór. Wolnością, Ciszą ( za wyjątkiem - kiedy trafiliśmy na: Wyścig kolarski, bicmaraton,rajd samochodowy. Zgroza. Pada ostatnia enklawa ciszy w Karkonoszach.
Niemniej cały czas marzę o jednym - żeby DW Wala był nasz - mój i żony. I tam patrząc na góry i słuchając szumu wodospadu dokończyć żywota.

mailto: zdzislaw.fabiniak@wp.pl

<<<< POWRÓT